BLA BLA BLA

JUŻ NIEDŁUGO NOWA ODSŁONA: CIĄŻA PO CZESKU, CZESKIE CHYBY czyli CZEGO NIE MÓWIĆ W CZECHACH, JAK ŻYĆ NA CO LICZYĆ A NA CO NIE.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 grudnia 2013

ZRÓB SOBIE RAJ

     Mógłby mi ktoś teraz przynieść śniadanie do łóżka - pomyślałam patrząc na Michałka a ten tylko westchnął. Nie wiem skąd się tego nauczył po czym znowu zaczął figlować. Z brzuszka na plecy, z pleców na brzuszek, odbicie nogami wspierane oparciem głowy o materac. Postęp żaden byleby pupa była wysoko. Tak jest tylko przez krótką poranną chwilę. Potem grymaszenie, które ma wymusić jakąś reakcję ze strony mamy, która stara się jak najdłużej trzymać zamknięte oczy czuwając jednocześnie. Jest po piątej albo przed szóstą bo to lepiej brzmi. Jesteśmy sami. Wieczorem pojedziemy na lotnisko odebrać tatę.

sobota, 14 września 2013

Junior na zakupach

     Odkąd dokarmiam Juniora mniej stresujące są dla mnie wyjścia a właściwie wyjazdy z domu.
Nasz pierwszy spacer po Krakowie skończył się w momencie wypicia przez Małego butelki. A ponieważ Junior mógł ssać pierś godzinę a nawet dwie, notorycznie zasypiając co pięć minut, karmienie poza domem nie wchodziło w grę.

fot. Michał      pierwszy spacer po Krakowie - lipiec 2013


     Ponieważ nie mamy z kim zostawić Michała Artura, musimy - nie ukrywamy, że zwykle chcemy ale zdarza się, że musimy - zabierać dziecko z sobą. Do takich sytuacji należą zakupy. Przy czym mówiąc o zakupach nie mam na myśli spacerów po galerii handlowej.
     Aby nie męczyć dziecka (i przypadkiem nie zdenerwować zbyt długimi zakupami:) do sklepu wpadamy z listą zakupów i rozdzielaliśmy się aby jak najszybciej wykonać zadanie. Junior zwykle jedzie z tatą a za każdym razem kiedy do nich dołączam okazuje się, że byli już zaczepiani przez kilka pań :) I już podejrzewałam, że może to być zorganizowana akcja typu "podryw na wózek" ale gdy pojechałam z Juniorem po kilka rzeczy spożywczych spotkała mnie taka oto sytuacja:

Ojej, jakie maleństwo. Idź zobacz jaki maluszek - powiedziała matka do kilkuletniego syna.
Mamo, Ty mnie chyba nie kochasz - odparła całkiem spora latorośl.
Ależ kocham Cię.
To po co mi każesz iść oglądać to dziecko?
Bo Ty też kiedyś byłeś taki malutki a teraz pyskujesz.

Jak widać to nie wózek podrywa - to Junior.