Obecnie dzienne pokonywanie 100 km, to nie tylko dla nas - standard. Jeździ się za pracą, za klientem lub jak my za rodziną i znajomymi.
Podczas pierwszych miesięcy ciąży pisałam, że "nie dam się zwariować".
Dziś z perspektywy kilkumiesięcznego doświadczenia mogę się podzielić opinią o rzeczach, którymi stałam się posiadaczką.
Samotne podróżowanie z małym dzieckiem wymaga podwójnej czujności (podwójnej jeżeli się ma jedno dziecko bo mam pewną teorię, że wzrasta ona proporcjonalnie do ilości przewożonych pociech). Moja uwaga jest podzielona na to co dzieje się na drodze i na pasażera siedzącego na tylnym siedzeniu w dodatku tyłem do kierunku jazdy. Rzeczą niezbędną dla mnie jest "monitoring" w postaci lusterka zamontowanego na tylnym zagłówku, które od momentu pojawienia się tam stanowi niesamowitą frajdę dla naszego Malca.
Los sprawił, że jesteśmy posiadaczami takiego oto egzemplarza:
![]() |
Jeżeli podróż z noclegiem to i nasz ekwipunek musi się powiększyć o kolejne niezbędniki.
Ciekawą propozycją była wanienka Flexi Bath.
Producent reklamuje produkt jako ten najnowszej generacji :) Zainteresowała mnie jednak cena jak za kawałek plastiku zbyt wygórowana. Zawsze można sobie tłumaczyć, że będzie się tam coś potem trzymać ale jako architekt wiem, że za kwotę powyżej 100 pln można naprawdę wybrać coś bardziej "dizajnerskiego":) Zresztą osoby, które miały możliwość wypróbowania tego artykułu również dostrzegły jego wady. O tym pisała m.in. Kamila z Team Z.
Gdybyśmy posiadali w domu wannę to skłonna byłabym wydać podobną kwotę ale na takie rozwiązanie:
![]() |
źrodło: internet Baby Dam - zapora do wanny |
Dmuchawca używam jedynie w wannie lub pod prysznicem gdzie takie zalanie jest niegroźne.
A po kąpieli spanie. Jeżeli nie we własnym to w turystycznym łóżeczku. Zamówiliśmy najprostszy model bez zbędnych, dodatkowych elementów.
Każdy dodatkowy gadżet to dodatkowe kilogramy. A przy podróżowaniu każdy nadbagaż ma znaczenie. Powyższy model to baby-maxi. Produkt prawdopodobnie chiński więc i cena przystępna.Na stronach aukcyjnych do kupienia za kilkadziesiąt złoty.
Uważam, że jak się pozna sekret składania i rozkładania tego łóżeczka to nie można napisać nic złego o tym produkcie.
Ostatnim niezbędnikiem jest pojemnik na mleko/kaszkę. Na rynku jest spory wybór.
Ja posiadam produkt firmy munchkin (ok.15 pln). Przy wyborze należy jedynie zwrócić uwagę aby pojemnik był dostatecznie duży i mógł pomieścić odpowiednie dawki oraz aby dobrze się z niego wysypywała zawartość.
To wszystko jeżeli chodzi o niezbędniki w podróży. Całą resztę mogę gdziekolwiek dostać od ręki.
Nie są to produkty z najwyższej półki cenowej ale świetnie sprawdzają się przy naszym trybie życia.
My też dużo podróżujemy, tzn często do rodziców wyjeżdzamy, lub od czasu do czasu do szwagra na śląsk. Łóżeczko turystyczne jest wtedy niezbędne, Pojemnik na mleko mamy babyono ma on 4 przegródki, a kosztował raptem 9 zł.
OdpowiedzUsuńNiezły niezbędnik! A ja czekam na Lentilky!
OdpowiedzUsuńWidząc jak parentingowy niesamowicie ewoluował aż mi wstyd, że tak ciężko to wszystko u mnie idzie. Mam nadzieję, że w niedługim czasie uda mi się Was miło zaskoczyć ;)
UsuńŁóżeczko turystyczne jak najbardziej się sprawdza !
OdpowiedzUsuń