BLA BLA BLA

JUŻ NIEDŁUGO NOWA ODSŁONA: CIĄŻA PO CZESKU, CZESKIE CHYBY czyli CZEGO NIE MÓWIĆ W CZECHACH, JAK ŻYĆ NA CO LICZYĆ A NA CO NIE.

niedziela, 6 stycznia 2013

PRZYMIARKI DO PORODU

      Jest jeszcze sporo czasu. Osobiście chciałabym aby dziecko urodziło się tutaj w Czechach bo uważam, że sama służba zdrowia i warunki są tu o niebo lepsze jak u nas. Ale żeby nie było, podczas mojego pobytu w Polsce mąż podzwonił po szpitalach i zapytał o tzw. "dni otwarte" lub możliwość obejrzenia oddziału.
Byliśmy w dwóch krakowskich szpitalach w "Żeromkim" oraz w "Narutowiczu". W tym pierwszym zajęła się nami fantastyczna położna. Oprowadziła nas, pokazała którym wejściem się do nich dostać o każdej porze dnia i nocy a w pewnym momencie mnie nawet poklepała widząc moje przerażenie gdy usłyszałam wrzaski jednej z aktualnie rodzących. W drugim szpitalu przywitali nas jak intruzów i panią trzeba było "ciągnąć za język". Myślę, że jest to dochodowy interes zatem zarówno pierwszy jak i drugi oddział był wyremontowany, nowoczesny i oba prezentowały się przyjaźnie. A personel jak to każdy człowiek, raz sympatyczniejszy raz mniej.
      A dziś spotkała mnie jeszcze jedna niespodzianka, czekały na mnie dwa komentarze od Królowej Matki. To spora przyjemność i zaskoczenie po pierwsze, że są to pierwsze komentarze (nie wiedziałam, że ktoś oprócz męża tu zagląda) po drugie Królowa Matka i Jej Pola Herbaciane to bardzo popularny blog o "normalnym" życiu rodzinnym :) Kiedy natknęłam się na niego i przeczytałam wyrywkowo kilka postów, odnalazłam analogię do swojej rodziny (nas była trójka), a ponadto Pan Małżonek podobnie jak mój mąż uprawia jedną ze sztuk walki i tym bardziej osoba Królowej i niebanalna forma sporządzania przez Nią wpisów na swoim blogu przypadła mi do gustu i stała się bliska. Tym, którzy myślą, że u nich nic się nie dzieje albo za dużo dzieje polecam polaherbaciane.blogspot.cz

PIERWSZY TYDZIEŃ NOWEGO ROKU

       Tak jak podsumowanie, tak i powrót do pracy po świątecznej przerwie nastąpił z opóźnieniem.
Dojechałam 2.stycznia ale dopiero wieczorem. Gdybyśmy nie zostali uświadomieni przez sąsiadów, że jest kolęda i zaczyna się (uwaga) o 9.00 rano (!) to ze spokojem i w pełnej nieświadomości podążylibyśmy do swoich zajęć. To raz a dwa, że warunki na drodze nie były najlepsze.
Dwa dni w pracy minęły leniwie, obowiązki wykonywałam bez pośpiechu czekając na piątek i wizytę u pani ginekolog.
         W gabinecie byłam przed czasem aby opowiedzieć, że moje badania I trymestru nie powiodły się bo było za późno i powinni mi teraz pobrać krew na "triple-test". Pielęgniarka powiedziała, że dopiero po wizycie u pani doktor. A na wizycie lekarka stwierdziła, że dziecko jest duże i dlatego nie można było wykonać badań (nadal te tygodnie liczy po "czesku"), a następnie zrobiła mi usg - dłuuugie usg. Napstrykała lokatorowi mnóstwo fotek (być może dlatego, że malec wcale nie chce się fotografować i najwyraźniej ma gdzieś takie podglądanie tego co robi). Ja kupiłam dwie (tak kupiłam, w Czechach wszystko mam opłacone z karty ubezpieczeniowej ale np. wizyta w gabinecie z partnerem czy wydrukowanie zdjęcia usg-dla siebie kosztuje 30-50kč co stanowi równowartość 5-8pln).
Poniżej główny bohater (16+4 albo 17+2 jak kto woli)






Historia o tym jak to mężczyzna łże do słuchawki:

Wczoraj zadzwonił do mnie mąż.
-Słuchaj bo dzwonili do mnie rodzice i pytali czy przypadkiem nie jesteś w ciąży bo przytyłaś.
-I co powiedziałeś?
-Powiedziałem, że nie, tylko się objadłaś w święta.

Podsumowanie rozmowy - musimy im powiedzieć bo zaczynają coś podejrzewać :)

No tak musimy i jest to zaplanowane na dzień Babci/Dziadka więc już niedługo...



wtorek, 1 stycznia 2013

STARY ROK - JESZCZE ZALEGŁOŚCI...

           Bardzo chciałam domknąć sprawę wczoraj ale niestety czułam się zdechła. Podsumowanie i zaległe informacje przymusowo zostały przesunięte na dziś....
18. grudnia byłam na badaniach w Ostravie. Bardzo miła i uprzejma pani doktor. Za badanie nie zapłaciłam nic ponieważ okazało się, że tygodnie ciąży zostały policzone "po czesku" i na badanie, na które się zgłosiłam jest już za późno. Tyle ile można było podejrzeć, zbadać, zmierzyć lekarka wykonała ale ponieważ nie było to TO badanie zatem stwierdziła, że wizyta jest bezpłatnie a ja powinnam się zgłosić na inne w kolejnym trymetrze. Termin wyznaczono na 29.tycznia. Otrzymałam nowe zdjęcia lokatora i potwierdziłam płeć....ale o tym na razie szaaaa :)

USG 14+6
Rok w pracy zakończyliśmy 21. grudnia końcówka taka sobie. Odesłaliśmy projekty, które okazało się, że nie do końca były przez projektantów uzgodnione z rzeczoznawcą (ale jakbym chciała pisać o pracy to musiałby to być osobny blog :).
Święta spędziliśmy u rodziców - standardowe jeżdżenie. Mogła być jedna wigilia ale podobno się nie dogadali w efekcie jeździliśmy dwa dni za wszystkimi.
No a Nowy Rok był skromnie spędzony w domu...:)
Niestety pod koniec roku podłapałam jakieś "dziadostwo" i żegnałam stary rok w czerwonych plamach....

BEZSENNE NOCE

      Wracają mi bezsenne noce.
Myślałam, że mam to już za sobą ale w zeszłym tygodniu bardzo niespokojnie spałam. W pracy padałam na twarz ze zmęczenia. W czwartek po nieprzespanej nocy miałam nawet przebłysk takiej myśli aby nigdzie nie wychodzić ale pomyślałam "ja nie dam rady?!"-no i to był błąd.
      A wczoraj...wczoraj mąż zadzwonił, że przyjeżdża do mnie. Super - pomyślałam - tylko nie bądź późno - dodałam. No i co? O 21.00 dzwonek na komórkę, lecę do drzwi a tu nikogo. Oddzwaniam i słyszę "dopiero wyjeżdżam z Krakowa". Zapowiadali najmroźniejszą noc od tygodnia, od południa wie, że przyjeżdża do mnie i kończy pracę o 21.00 - kompletna ignorancja i nadszarpywanie moich nerwów.
      Czekając zasnęłam. Po północy obudził mnie kolejny dzwonek, dojechał szczęśliwie a dla mnie to był koniec spania...przynajmniej na kolejne dwie godziny.
       Teraz siedzę i słucham w radiowej Trójce "Historie pewnej płyty".

poniedziałek, 17 grudnia 2012

OSCAR

Nie piszę nie dlatego, że już nie mam samozaparcia bo kilka tych myśli ma zostać po tym jedynym moim wyjątkowym okresie ale dlatego, że czekałam te ostatnie kilkanaście dni na badania prenatalne. Właściwie to nadal czekam...do jutra. Całe szczęście, że wyniki są "od razu".
W tygodniu zadzwoniła pani z Ostravy, z pytaniem czy mogę przyjechać wcześniej. Nawet się ucieszyłam z 10.30 zrobiła się 9.30....zatem o 7.30 wyjazd do Ostaravy. Maksymalnie z błądzeniem powinno mi to zająć 1,5h. Zależy od pogody.
Ostatnio poczułam chęć przynależenia do jakiejś grupy. Wybrałam stronę babyboom.pl i forum czerwcóweczek :)
Jest to o tyle fajne, że dziewczyny są w podobnym stadium zaawansowania poza tym jest to poniekąd grupa wzajemnego wsparcia a tego mi trzeba.

piątek, 7 grudnia 2012

6 GRUDNIA

Jak zwykle spóźniona :)
Ponieważ u większości blogowiczek pojawiły się wpisy dotyczące Mikołajek też się chciałam czymś pochwalić. Wraz z projektantami udaliśmy się 5. grudnia na zapalenie choinki.
W każdym nawet najmniejszym czeskim miasteczku są ustawiane świąteczne stragany, na których można znaleźć od regionalnych produktów żywieniowych po "smażaki", bramboraki i vařené vino.
Zapaleniu towarzyszy cała oprawa jak na Times Square w Nowym Yorku :) są sztuczne ognie, muzyka oraz odliczanie. A ceremonia prezentowała się tak:

Po tych atrakcjach tłum się rozszedł a my mogliśmy spokojnie udać się na zwiedzanie straganów.
Tą szopkę już znam - zdjęcie robione telefonem więc może niezbyt dobrze widać ale tam wśród bydła i trzody są dwie rozśmieszające mnie figury - koń, stojący na tylnych nogach oraz słoń mniejszy od woła rodem z 1001 baśni.


No a co ja teraz robię...? podobnie jak wczoraj nie mogę spać. Obudziłam się ok. 1.00 i przypomniało mi się, że mam w lodówce pierogi przywiezione z Polski. Zjadłam. Potem przypomniało mi się, że zanim padłam po pracy miałam zrobić wpis na stronę. Zrobiłam. Teraz może jak sobie przypomnę jak dziś snułam się w pracy i jaka byłam senna i zmęczona to może uda mi się w końcu zasnąć.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

WEEKEND

        Wiem, że to jeszcze dużo za wcześnie ale czytałam wczoraj o szpitalach. Niestety w moich oczach oferta czeska wypada dużo lepiej. W Czeskiej Republice jest przegląd szpitali, galerie zdjęć, fotoreportaż i cennik. U nas (skupiłam się na szpitalach w Krakowie), z tymi informacjami gorzej. Można polegać na wpisać dziewczyn, które w danej jednostce rodziły. Cennika nie uświadczysz nigdzie.
Przeraziły mnie wpisy młodych mam, które traktowały pobyt w szpitalu jako jedno z najgorszych doświadczeń. Jedna pisała o tym, że pamięta moment kiedy położyli jej dziecko na brzuchu ale pamięta tez bardzo dobrze te 12h przed urodzeniem, w których nikt się nią nie interesował a personel był niemiły. Inna wspominała, że po porodzie nikt przez dobę do niej nie przyszedł. Jeszcze inna, że mimo iż szpital miał w ofercie przebywanie dziecka z matką to położne się skrzywiły kiedy o to zapytała i dziecko zostało jej zabrane. Dziś znajoma opowiedziała mi, że najlepszy jest poród rodzinny - po lekarze i pielęgniarki podobno boją się reakcji partnera. Z mojego M. nie byłoby pożytku bo jest raczej z tych mężczyzn mało odpornych na sprawy szpitalne. Przy pytaniu czy chciałby być obecny - stwierdził, że chyba tak a na pytanie czy nie zemdleje odparł "a co nie ocucą mnie?"
"Nie chodzi o to czy Cię ocucą tylko ja nie chcę mieć konkurencji na sali"-odparłam.
        Czytałam również o znieczuleniach. Zorientowałam się, że w standardzie u nas podają domięśniowo petydynę, dolargan-podobno nie jest to obojętne dla matki i dziecka. Natomiast tutaj jest znieczulenie zewnątrzoponowe. Sama nie wiem co gorsze.
        No i oczywiście czytałam o tym jak to się zaczyna, jak to rozpoznać i przyznam szczerze, że nadal nie wiem :) Ale na to jeszcze czas....

        Pisałam wczesniej, że mam skierowanie na badania w 1 trymestrze. Zapisali mnie na 18.grudnia. Trochę późno. Wg standardowego liczenia będę w 15 tc. - wg pani doktor w 14+1 a podobno badania OSCAR wykonuje się max. do 13+6. Nic to może nie będzie tak źle. W końcu chyba lekarka wie co robi.
A ja chyba panikuje, ponieważ są to pierwsze poważniejsze badania a ja musze na nie czekać 2 tygodnie jeszcze...

       A z fajnych informacji to przeczytałam dziś, że Księżna Kate jest również w ciąży. No to o ile dotrwamy to będziemy miały dziecko z jednego rocznika :)